”To słabi chłopcy. Potrzebują identyfikacji. Nie ma sprzeczności między tym ich ‚patriotyzmem’ a gloryfikacją Hitlera”

Dodaje dla przestrogi, trochę straszne,
Ewa
 Gówniarze od swastyki i tortu wzięli swój nazistowski repertuar z popkultury, a nie z książek historycznych czy lektur wspomnień z kacetów. Prawdziwy problem to społeczne przyzwolenie na przemoc. Jesteśmy u progu pogromu – mówi dr Paweł Dobrosielski, specjalista od polskiego dyskursu o Holokauście i pamięci zbiorowej.

Michał Gostkiewicz: Niech mi pan powie, jak, będąc Polakiem, mając w głowie pamięć wojny i Holokaustu, można wymyślić coś takiego jak obchody urodzin Adolfa Hitlera z tortem ze swastyką z wafelków?

Paweł Dobrosielski: – Równie ważne, jak pytanie o to, co ludzie myślą czy mają w głowie, jest przyjrzenie się temu, co robią i mówią. Być może należy raczej zacząć od analizy praktyk i uzasadnień, a potem zastanowić się nad motywacjami.

W takim razie dlaczego Polacy, członkowie ruchu „Duma i Nowoczesność” czczą Hitlera w lesie pod swastyką podpaloną a’la Ku Klux Klan?

– Wydaje się, że nie do końca rozumieją, co właściwie robią.

Teraz to ja nie rozumiem.

– Ci ludzie, których pokazał w reportażu Superwizjer TVN, nie rozumują tak, jak pan. Nie deklarują przywiązania do historii polskiego narodu, nie opowiadają o zbrodniach niemieckich nazistów, nie rozważają tego, że hajlowanie w lesie obraża pamięć o ofiarach ludobójstwa.

„Za Hitlera i naszą ukochaną ojczyznę, Polskę” – krzyczą.

– To nie jest ten sposób objaśniania świata. Te praktyki, jak świętowanie urodzin Hitlera, nie są uzasadniane kontekstem historycznym.

No to czym?!

– To czysty infantylizm. To są praktyki podejmowane przez chłopców i dziewczęta, a nie dorosłych ludzi.

View image on TwitterView image on Twitter

Pełnoletnich.

– Ale niedorosłych, niedojrzałych. Prawnie są pełnoletni, owszem – i powinni ponieść prawną odpowiedzialność za swoje czyny. Jednak uczestnicząc w spotkaniach neonazistów chcą współuczestniczyć w czymś, co daje wrażenie siły, co pozwala poczuć moc. Kontekst nazistowski jest tu w pewnym sensie trochę przypadkowy.

To znaczy?

– W powojennej kulturze ukształtował się obraz nazizmu, który, mimo, że przegrał, jest postrzegany jako ruch silny, mocny. Nadczłowiek, mundur, siła, pewność, godność – ten obraz po upadku Hitlera przetrwał. I został wzmocniony przez kulturę i modę. Fascynacja estetyką nazistowską pobrzmiewa w kulturze zachodnioeuropejskiej od końca wojny. Repertuar nazistowski tych gówniarzy od swastyki i tortu jest wzięty właśnie stąd – z kultury i estetyki nazistowskiej, przefiltrowanej przez popkulturę – a nie z książek historycznych czy lektur wspomnień z kacetów.

B11.11.2017 Warszawa .  Marsz Niepodleglosci ' organizowany przez skrajnych prawicowcow w Swieto Niepodleglosci .Fot. Adam Stepien / Agencja GazetaNationalists , carrying Polish flags , as they march through the streets of Warsaw to marks Poland  s Independence Day in Warsaw , Poland , Friday , Nov . 11 , 2017
Marsz Niepodległości w Warszawie (Fot. Adam Stępień/AG)

Trochę mi się to w głowie nie mieści. Przecież ci ludzie uważają się za polskich patriotów. Oglądamy płonącą swastykę, oglądamy tort i absurd tego widowiska sprawia, że coś mi tu nie działa.

– Jak pisał Imre Kertesz, zdanie „Nie da się zrozumieć Auschwitz” nie mówi nic o samym Auschwitz. Mówi tylko o tym, że wypowiadający je człowiek tego Auschwitz nie rozumie. I jak pan mówi, że się panu Polacy pod płonącą swastyką nie mieszczą w głowie, to nie mówi pan nic o nich, a jedynie o granicach własnej wyobraźni. A oni – bo ja ich traktuję serio – bawią się w siłę. Biorą gotowe wzorce przefiltrowane przez popkulturę, które kojarzą im się z siłą. Szukają swojej tożsamości i lokują ją w tym, co się wydaje wzniosłe, godne, męskie, potężne, wspólnotowe. Dlatego nie ma sprzeczności między tym ich „patriotyzmem” a gloryfikacją Hitlera. Słabi chłopcy potrzebują silnej identyfikacji.

A teraz druga strona medalu. Pisał pan o tym, jak my, Polacy, reagujemy, gdy się okazuje, że nie jesteśmy tacy święci. Gdy się okazuje, że mamy np. zbrodnie wojenne na sumieniu. Otóż wielu z nas reaguje oburzeniem, ale nie na czyny, tylko na ich wytykanie. Idąc tym tropem – jak tłumaczyć to, że na te, jak to pan nazywa, „infantylne” zachowania, jest takie przyzwolenie w społeczeństwie i we władzy?

– A to jest bardzo dobrze postawione pytanie. To jest prawdziwy polityczny i społeczny problem. Bo dzieci, które mordują w lesie kotki – tacy „szataniści” z siódmej klasy – to jest tylko i aż problem wychowawczy. Natomiast w momencie, w którym my, dorośli: ja, pan, minister spraw wewnętrznych widzimy, że dzieci mordują kotka – to problemem społecznym jest to, jak na to zareagujemy. Moralne oburzenie i napisanie twitta pełnego wielkich słów wielkimi literami nie jest skuteczną reakcją. Jeśli za tym słusznym potępieniem nie idą konkretne działania społeczne, prawne, programy edukacyjne, a poprzestaniemy na trzęsieniu się z oburzenia, to jest to brak odpowiedzialności. I to jest problem społeczny.

Pojawiają się opinie, że od dwóch lat panuje w Polsce przyzwolenie na szowinistyczne, ksenofobiczne wybryki. Że władza przymyka oczy na ekstremizmy różnego rodzaju. Pamiętam instrukcję dla policji, z której wycofano informację o symbolach, które powinny zwracać uwagę funkcjonariuszy. Wycofano m.in. krzyż celtycki. Pamiętam umorzenie sprawy byłego księdza Jacka Międlara – prokuratura uznała, że nie nawoływał do nienawiści. Pamiętam, jak prokuratura chciała złagodzenia kary wobec Piotra R., który spalił kukłę Żyda we Wrocławiu.

– Niech pan doda jeszcze wieszanie portretów europosłów na szubienicach. I nazywanie europosłanki szmalcowniczką. Na każde z tych małych działań jest przyzwolenie. „No, wyrwało mu się”.

http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,22931543,to-slabi-chlopcy-potrzebuja-identyfikacji-nie-ma-sprzecznosci.html

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *