Zaskakujące sytuacje w polskich sądach

W ramach strat, które generował okradany lokal i w akcie desperacji złożyłem pozew wobec spółdzielni o naliczanie nadmiernych kosztów (m. in. na fundusz remontowy choć przez 10 lat nic nie zrobiono w budynku oprócz zniszczenia ściany w kuchni, za wywóz śmieci choć nikt w lokalu przez wiele miesięcy nie mieszkał itp.). Sama spóldzielnia ma dużą siedzibę i zatrudnia wiele osób, które żyją z przeszacowanych moim zdaniem wpłat (ostatni czynsz wynosił ponad 700zł miesięcznie). Chciałem dowiedzieć się na co wydawane są pieniądze lokatorów. Sąd pozew oddalił wzywając mnie do wpłaty blisko 2000 zł na konto spółdzielni jako koszt procesu. Czy stawienie się do sądu spółdzielnczego prawnika kosztuje 2000zł?
Dodam, że sąd konsekwentnie odrzucał pozwy wobec osób, które okradły mnie na rachunkach na 20 kilka tys. zł argumentując to, a to dosłaniem kolejnych wersji pozwu, podaniem adresu czy nazwisk osób, które chce pozwać, choć nazwiska i adres są podane.
Sąd także do tej pory nie zwrócił mi pieniędzy, które wpłaciłem razem z pozwem na poczet rozpoczęcia sprawy mimo, że prosiłem o to kilkukrotnie. Częsciowo za to pobrał je na poczet sprawy wobec spółdzielni choć wcześniej tłumaczono mi, że taka procedura nie jest możliwa.
Sąd gubił także dokumenty przesyłane przez ePUAP choć Min. Sprawiedlwoci zachęca do tego by uniknąć nadmiernych formalnoci.
List ten pisze ku przestrodze, by pokazać, że należy bardzo uważać z wynajmem mieszkania jeśli wyjeżdza się z kraju, bo nikt właścicielowi mieszkania nie pomoże, a jedyne czego może oczekiwać to przedzieranie się przez niespłacone rachunki oszustów i różne patologie napotykane po drodze.

 

 

PATOLOGIA W POLSKICH SĄDACH

Osiem lat w szponach wariatów

Po ośmiu latach nękania mnie przez wymiar „sprawiedliwości” okazało się, że moja oskarżycielka jest osobą o zaburzonej, psychopatycznej osobowości ze skłonnością do kłamstw i manipulacji. Innymi słowy, osobą całkowicie niewiarygodną.

O poczytalności polskich sądów można dyskutować. Pewne jest jednak, że mamy sitwę z olbrzymią władzą i zerem odpowiedzialności, za to z wielkim poczuciem własnego ego, skłonnością do oszustw, brakiem emocji, empatii etc.

Po ośmiu latach nękania mnie przez wymiar „sprawiedliwości” okazało się, że moja oskarżycielka jest osobą o zaburzonej, psychopatycznej osobowości ze skłonnością do kłamstw i manipulacji. Innymi słowy, osobą całkowicie niewiarygodną.

W tym czasie byłem wielokrotne nachodzony przez policję, kilkakrotnie aresztowany, zamykany w więzieniu i w psychiatryku. Zostałem odizolowany od dzieci. W sumie za kratami spędziłem siedem miesięcy, nie liczą psychiatryka. Wszystko za rzekomą przemoc w rodzinie której zawsze zaprzeczałem. Poddałem się nawet badaniu wykrywaczem kłamstw, który potwierdził moją prawdomówność. Wszystko na próżno.

Żeby nie rozwodzić się, proponuję obejrzenie wywiadu, jaki zrobił ze mną Marek Podlecki z Monitora Polskiego. Niestety nie prezentuję się tam najlepiej, lata nękania przez dewiantów zrobiły swoje.

Co ciekawe, już po złożeniu owej opinii sądowo-psychologicznej odbyła się kolejna rozprawa. Byłem przekonany, że wobec takiej diagnozy będzie to koniec procesu. Niestety znów przyłożyłem do sądu miarę normalnego człowieka. Zarówno oskarżycielka jak i prokurator zachowywali się jakby nic się nie wydarzyło, przesłuchiwany był ich świadek o osobowości podobnej do wyżej opisanej. O opinii sądowo-psychologicznej nie było ani słowa. Najwyraźniej rozpatrywanie oskarżenia w imieniu osoby zdiagnozowanej jako notoryczny kłamca, ma sens. To taka specyficzna logika polskich sądów.

Już po nagraniu filmu otrzymałem pismo od Rzecznika Praw Obywatelskich. W sprawie wyroku, który ostatnio odsiedziałem zdecydowano się przygotować wniosek do Sądu Najwyższego o kasację. No cóż, lepiej późno niż wcale. Rzecznik był wcześniej wielokrotnie informowany o sytuacji i proszony o pomoc. Prosiłem też o wsparcie dla skargi konstytucyjnej na usunięcie ławników ze spraw karnych. Zareagowano dopiero na listy internautów, gdy znalazłem się w więzieniu a i to bez wielkiego entuzjazmu. A szkoda, bo można było uniknąć kompromitacji. Chociaż prawdę mówiąc do tego trzeba mieć poczucie wstydu.

W normalnym kraju z normalnymi sądami należałoby oczekiwać, że po pojawieniu się takiej druzgoczącej opinii wszystkie sprawy z inicjatywy owej oskarżycielki byłyby wstrzymane lub umorzone. Tymczasem nic takiego się nie dzieje. Wciąż mam kolejne idiotyczne procesy karne z oskarżenia jej i jej pomagiera.

O sprawie informowałem najważniejsze media mainstreamu włącznie z opozycyjnymi. Odpowiedzią jest cisza. I właściwie nie należy się temu dziwić. Lata władzy komunistycznych wariatów spowodowały trwałe zmiany w psychice społecznej. Dobrze opisał to Andrzej Łobaczewski w „Ponerologii politycznej”. Ciekawe, że książka ta jest doceniana za granicą, natomiast nie wspominają o niej polscy psychologowie. Być może przyczyna jest taka, że przy wszystkich zastrzeżeniach do tzw. Zachodu, normalnych ludzi jest tam po prostu więcej.

Bogdan Goczyński

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2013/07/patologia-w-polskich-sadach/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *